W dniu tragedii również byłam w powietrzu – leciałam z Uralska do Ałmaty. O wszystkim dowiedziałam się rano, przed odlotem. Bardzo ciężko. Władze dane są nam od Boga, ja w to głęboko wierzę, dlatego współczuję rodzinom i wszystkim obywatelom osieroconej Polski. Podczas takich prób na nowo patrzymy na wartość ludzkiego życia, przyjacielskiego wsparcia, zwykłego życia, które, na co dzień przyjmujemy jako coś oczywistego. Poznajemy jak jesteśmy wątli i słabi i tylko wsparcie bliskich pomaga nam przetrwać… Trzymajcie się kochani!