Dawno, dawno temu moi dziadkowie zabrali mnie, jeszcze malutkiego, na kilka lat do Polski, gdy dziadek pracował tam w połowie lat siedemdziesiątych…
Mieli wielu przyjaciół… Przyjeżdżali oni potem często do nas do Moskwy i jeździliśmy wtedy wypoczywać nad rzekę Istrę…
Bardzo dobrze pamiętam jakieś obrazki z tych czasów – jakieś fragmenty słonecznej krakowskiej Starówki i staw porośnięty liliami w Warszawie…
Mój dziadek jeszcze bardzo długo po powrocie słuchał Radia Svoboda po polsku…
Kilka lat temu moi dziadkowie zmarli i niestety nie mogłem powiadomić ich przyjaciół…
Pozostały tylko stare fotografie…
Uświadomienie sobie straconych kontaktów/wspomnień przychodzi zbyt późno…
I właśnie w takich momentach nieprawdopodobnie blisko odczuwasz nieszczęście tych, którzy byli Ci bliscy…
I zostają bliskimi we fragmentach wspomnień…
Łączę się z Wami w bólu…